Już od dziecka wmawiano mi, że mikrofalówka to zło, a jedzenie, które było w niej podgrzane jest bezwartościowe. Z tego też powodu nigdy w domu mikrofalówki nie miałam…
Po tym jak wprowadziłam się do amerykańskiego domu, w którym mikrofalówka jest nieodłącznym elementem kuchni, postanowiłam nieco zagłębić się w ten temat i znaleźć konkretne źródła powyższych informacji. To co znlazłam kompletnie zmieniło moje podejście!

Szukałam, szukałam, aż w końcu znalazłam! Sporo informacji o tym, że mikrofalówka jest szkodliwa pochodziła ze stron, które nie podawały źródła.

Natknełam się jednak na konkretne informacje pochodzące z Uniwersytetu Harvarda - to już nieco lepsze źrodło, prawda? ;)

W 2008 roku zostały wykonane badania, które miały na celu sprawdzić ubytek wartości odżywczych podczas różnych metod gotowania jedzenia.
Okazało się, że marchew zwiększyła ilość karotenoidów podczas gotowania w wodzie, podczas gdy gotowanie na parze i smażenie spowodowało zmniejszenie tej ilości.
W przypadku brokułów było odwrotnie.
To jedynie oznacza, że sposób gotowania trzeba dopasować do odpowiedniego produktu.

Wracając do tematu mikrofali i jej szkodliwości. Prawdą jest, że mikrofalówki wytwarzają szkodliwe fale. Są to jednak takie same fale, jak te, które wytwarza telewizor, telefon komórkowy czy lodówka!

Podczas obróbki termicznej produkty tracą wartości odżywcze, ale nie jest to zależne od metody, a od temperatury i czasu gotowania! Tak jak już wcześniej pisałam - niektóre warzywa tracą mniej wartości odżywczych podczas gotowania w wysokiej temp., ale w któtszym czasie - wtedy mikrofalówka jest nawet lepszym odpowiednikiem.
Badania wykazały, że po podgrzaniu posiłku w kuchence mikrofalowej zostaje w nim zachowane 30-50% więcej witaminy B1 niż podczas tradycyjnego gotowania, oraz około 7% więcej witaminy C.

Zapraszam na moją stronę Facebook, Instagram, YouTube i Twitter

source:
http://www.health.harvard.edu/fhg/updates/Microwave-cooking-and-nutrition.shtml
http://www.oprah.com/health/The-Truth-about-Eating-Microwaved-Food
http://www.cnn.com/2014/01/21/health/upwave-microwaving-food/

12 komentarzy

  1. Ja uznaję zasadę, że nie tylko mikrofalówka jest szkodliwa, codziennie otaczają nas przedmioty, które mogą wyrządzić krzywdę w naszym organizmie ale przecież nie będziemy ze wszystkiego rezygnować..
    Chociaż mikrofalówki nie mam u siebie w domu ale nie ze względu, że mogłaby zaszkodzić a raczej już nie miałaby się gdzie zmieścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, telefony i telewizory wydzielają takie samo promieniowanie, a niemal każdy je posiada ;) ważny jest jednak umiar, mikrofalówki używam wtedy kiedy faktycznie muszę, a nie non stop, w szczególności, że niektóre jedzenie podgrzane w mikrofali smakuje zupełnie inaczej i czasami mi to nie odpowiada ;) jednak to idealna maszyna do rozpuszczania masła czy czekolady do ciasta zamiast bawić się w kąpiele wodne ;)

      Usuń
  2. Ja chyba nigdy nie będę potrafiła przekonać się do podgrzewania w mikrofali- takie potrawy po prostu mi nie smakują. Póki co mikrofalówka przydaje mi się tylko do sterylizacji smoczków, aaa i kiedyś robiłam w niej popcorn. Dobrze jednak wiedzieć, że nie jest ona aż tak niezdrowa jak się mówiło. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektóre rzeczy po obróbce cieplnej w mikrofali faktycznie zupełnie zmieniają smak i mi też to nie odpowiada :( ale jest też sporo produktów, które idealnie nadają się do takiej podgrzania i nie mówie tylko o jedzeniu ;)
      pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Ja wiem, że nawet nie chodzi o to iż mikrofalówka lepsza dla niektórych warzyw ale też to jej oddzialywanie i te pole magnetyczne szkodliwe jest i wchlania sie w jedzonko powoduje zniszczenie calej wartosci odzywczej jedzenia zdrowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety promieniowanie jest obecne praktycznie wszędzie, w szczególności jeśli ktoś mieszka w mieście - tv, telefony, wifi i inne elektroniczne urządzenia wydzielają to pole, więc ciężko się od niego odizolować :(

      Usuń
    2. Kto Ci naopowiadał, że promieniowanie wchłania się w jedzonko? Rozumiesz w ogóle działanie mikrofal? Tam się nic nie wchłania, tylko występuje zwykła zamiana energii.

      Usuń
  4. Moja babcia ciąle mnie ostrzega, żebym nie używała za dużo mikrofali, żebym nie kładła się z telefonem spać itd itp., ale powiem Ci, że bardzo ciężko się odzwyczaić, a ty mnie trochę uspokoiłaś tym wpisem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim przypadku było to samo :) mikrofalówki nie nadużywam, ale muszę przyznać, że to duża wygodna mieć ją w domu! jedynie na noc wyłączam telefon, bo nie chce by mnie budziły wiadomości ;))

      Usuń
  5. Ja nie wiem jak można nie mieć mikrofali w domu :D Nie żebym ciągle jadłą śmieciowe jedzenie i kupowała mrożonki które w niej odgrzewam, ale zwyczajne podgrzanie obiadu dla 1 osoby jak wraca się późno do domu jest wygodą, zrobienie sobie ciepłych kanapek a czasem i podgrzanie wody jak np. gazu nie ma :D Praktycznie codziennie korzystam z mikrofalówki i nie jestem mutantem, trzecia ręka mi nie urosła, anemii nie mam i wszystko jest w porządku... we wszystkim trzeba po prostu zachować umiar ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez mikrofalówki żyłam 20 lat :D ale teraz muszę przyznać, że to duża wygoda mieć ją w domu! nie nadużywam jej, ale czasami o wiele lepiej jest podgrzać w niej niektóre produkty i to nie tylko spożywcze :)

      Usuń
  6. Ja też nigdy nie miałam mikrofalówki w domu. Szczerze mówiąc nie jest mi niezbędna, choć wydaje się być dużo szybszym sposobem podgrzania czegoś, niż nagrzewanie np.całego piekarnika.
    Uwielbiam popcorn z mikrofali, choć słyszałam,że nie jest zbyt zdrowy:P

    OdpowiedzUsuń

Contact

© Julia Caban
DESIGN by THE BASIC PAGE